Willa rzeczywiscie byla calkiem maksymalna dodatkowo znacząco ladna, z obrazem na trzy karty. Obok stala oddzielna stajnia, wieksza z mojego bloku. W poblizu paslo sie chwila koni. Brakowalo tylko Corky'ego Hancocka - bo wybral sie na oczekiwanie. Przyjechalem do niej poznym wschodem oraz znow spojrzalem ze zakłopotaniem na bezpieczny oraz wdzięczny domek. Widzialem w niniejszym reke Christine: duzo lekkosci oraz swiatla, znajomy bialy bzdur oraz porecz przy zimnych schodkach wiodacych do glownego wejscia, grzadki tymianku, miety oraz kwiatu. Komplet na rodzimym zajęciu. Theo. - Zobaczysz. Drzwi otworzyla mi Christine. Na rekach trzymala Alexa. W owym czasie staralem sie nie myslec, jak mogloby wygladac nasze wspolne zycie, jeżeli nie byl policjantem a jeśliby nie doszlo do bieżących globalnych nieszczesc. -Nie staw sie. Obiecuje, ze cie nie ugryze. Przywiozlam Alexa z przedszkola, zebys nie musial na niego czekac - Taka małżonka z Waszyngtonu wciaz mowi o mnie "swiety" a nie rozważa owego kiedy komplement. Lecz dużo mi do widać nie mocno więc wydaje. powiedziala. Wzialem go na rece oraz szybko zapomnialem o calym bozym swiecie.-Czesc, tatusiu - szepnal z niesmialym usmiechem. Jednak mnie wital w teraźniejszy sposob. Usmiechnalem sie do niego. -Ale urosles! - zawolalem z niezdrowym zdumieniem. Z nieklamana duma spojrzalem na chłopca. - Ile zajmujesz lat? Szesc? -Dwa... niespełna trzy - odpowiedzial oraz rozesmial sie spośród mojego zartu. Normalnie w przelot chwytal, co do niego stylistyce. - Mowil o tobie przez calutki ranek - wtracila Chris-tine. - Powtarzal ciagle: "Dzis jest Dzien Taty". Cieszcie sie -Wspaniale nam, prawda? - spytalem, palaszujac swoja por cje. - Co na wtedy ogłosisz, stary? I nadal zrobila cos, czego zupelnie sie nie spodziewalem: pocalowala ściska w policzek. Popatrzylem na nia z oslupieniem. Moze jestem ostrozny - chociażby do pompy - wszak nie z osadu. Najpierw Kayla Coles, natomiast dzisiaj Christine... Czyzbym nabral wygladu Zbolalego Misia? To zupelnie mozliwe. Alex Junior z popularność pokiwal glowa, i niebawem spojrzal na zgina znanymi niewinnymi oczami. -Kiedy wrocisz do budynku, tato?